Miejsce przychodnie

Centrum Społeczne Paca. Grochów. Warszawa.

Przestrzeń na Paca jest osobliwa. Tworzy ją labirynt przechodnich pomieszczeń, do których przylega archipelag salek i pokoi.

Odkrywaniu tego miejsca towarzyszyło przeczucie, że taki układ z czymś mi się kojarzy. Okazało się, że Centrum lokalnej społeczności warszawskiego Grochowa rozgościło się miejscu, gdzie kiedyś też spotykali się sąsiedzi, choć w zupełnie innym kontekście – w przychodni. Zostały po niej płytki na podłodze i ścianach. I wspomnienia.

Ciepłe mury

W kuchni, którą znalazłam na końcu labiryntu, spotykam panie z Klubu Seniora. Właśnie kończą wspólny obiad, na który złożyły się specjały przyniesione przez każdą z nich. Pytam, czy któraś z nich bywała tu w czasach funkcjonowania przychodni. Ja jestem stąd, więc znam to miejsce od dziecka. Tutaj, gdzie teraz jesteśmy był gabinet dentystyczny. A tam, gdzie biuro animatorek – izolatka. Dla dziecka to nie były przyjemne miejsca, ale udało się to odczarować. Bardzo tu teraz przytulnie. I to, że mury są stare też dodaje ciepła temu miejscu.
W dużej kuchni jest miejsce do siedzenia. Kilka pań przygotowuje się tam do angielskiego, który mają za chwilę. Na dużym stole panie dzielą między siebie to, co zostało ze wspólnego posiłku. My siedzimy w przyległym pokoju częściowo otwartym na kuchnię, przy dużym stole. Na ścianach zdjęcia ze wspólnego gotowania z Erazmusami i spotkań Nakręconych na działanie – seniorów, którzy angażują się w obywatelskie działania.
Z każdego ze wspólnych pomieszczeń w Centrum mogą korzystać wszyscy członkowie i członkinie społeczności. Niektórzy mają jednak swoje ulubione miejsca. Seniorzy bardzo zadomowili się w kuchni, z kawiarni wolą korzystać rodzice z dziećmi, być może ze względu na kącik przystosowany do maluchów. Może przez przypadek – może nie, taki układ odzwierciedla dwa światy, które się tutaj spotykają i przenikają.

Dwa wejścia

Dwie najważniejsze zasady obowiązujące na Paca to: nieodpłatność – uczestnictwo we wszystkim, co się tu dzieje, jest darmowe, oraz wzajemność – jeśli bierzesz, daj też coś od siebie, choćby to było wywieszenie plakatu o wydarzeniu na własnej klatce czy przyniesienie herbaty do wspólnej kuchni. Takie reguły wynikają z metodologii CAL, którą pracuje Stowarzyszenie Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, współprowadzące to miejsce. Druga „noga” na PACA to Fundacja Rodzinna która dołączyła do gospodarzy tego miejsca w 2016 roku i prowadzi tu Wolną Przestrzeń – kawiarnię, coworking oraz klub malucha – miejsce stworzone z myślą o rodzicach i ich małych dzieciach.
Główne wejście do Centrum znajduje się pośrodku, naprzeciwko recepcja zrobiona z desek przypominających palety. Chwilowo pusta – nie ma już finansowania, żeby utrzymywać osobę, która by tu pracowała. Ale trwają ustalenia, jak podzielić się dyżurami pomiędzy grupami, które korzystają z przestrzeni. Do Centrum można też wejść przez kawiarnię. Mam wrażenie, że dzięki drugiemu wejściu, do Paca mogą zajrzeć osoby, które inaczej nie zjawiłyby się w centrum społecznym. Moje przypuszczenia potwierdza Karolina Oczyp, prezeska Fundacji Rodzinnej, z którą rozmawiam w kawiarni.
Na przykład dziś w co-workingu pracuje pan, który przychodzi tu od niedawna. Najpierw trafił do kawiarni i przychodził tu przez dwa dni. Z czasem zaczął penetrować przestrzeń. Wczoraj na przykład pracował w kuchni, gdzie najczęściej można spotkać seniorów, a dziś wypróbowuje co-working. Podczas takich eskapad ciągle się na kogoś natrafia. Spotkania wymusza tutaj przestrzeń. Panie idąc na angielski weszły do salki szkoleniowej przez co-working. Do kuchni i sal warsztatowych przejść można tylko przez otwarte przestrzenie dawnej poczekalni, w której dziś dwie osoby przygotowują projekty do budżetu obywatelskiego. Po południu odbywają się tu zajęcia ruchowe, wykłady, a członkowie grochowskiej kooperatywy raz w tygodniu odbierają zakupy.
Żeby się dostać do kawiarni przeszłam przez salę szkoleniową parę razy, za każdym razem przepraszając panie za to, że przeszkadzam im w angielskim. Takie intensywne sąsiedztwo może być niewygodne, ale dzięki niemu trudno się zamknąć w swoim pokoju i oddzielić od innych. To potykanie się o siebie co chwilę przypomina, że to miejsce jest wspólne. Dotyczy to poszczególnych osób, ale też organizacji. Jesteśmy obok siebie, więc staramy się realizować wspólne działania. Robimy przedstawienia, spotykamy się na imprezach. Miałyśmy taki pomysł, żeby osoby z klubu seniora spędzały czas z dziećmi z naszego klubu malucha, na przykład czytając im bajki. Na razie nie spotkało się to z zainteresowaniem ze strony osób starszych, które odchowały wnuki i teraz korzystają z czasu, żeby realizować swoje pasje. Może nie ta pora, może nie te osoby. Ale z sąsiedztwa wcześniej czy później coś na pewno wyniknie.

Za oprowadzenie po Centrum dziękuję Ali Pękalskiej – koordynatorce, a za rozmowę – Karolinie Oczyp – prezesce Fundacji Rodzinnej oraz seniorkom z Paca.